poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 3

A tam....siedziała Alex i rozmawiała z rodzicami(rozczarowałam was?) i o czymś rozmawiali. Chłopaków w salonie już nie było, więc pomyślałam że są w domu u siebie i podsłuchałam.
-słuchaj Alex chłopacy (Zayn i Niall) będą mieszkać tu na czas wakacji bo w ich Willi jest przeprowadzany remont generalny i nie mogą tam zostać-trochę się zdziwiłam ale jak mus to mus. W sumie nawet fajnie mieszkać z dwoma gwiazdami pod jednym dachem-a reszta wyjechała na wakacje z dziewczynami. Tylko Harry z Louisem i z Eleanor.-powiedział ojciec Alex
-ale czemu tato? Przecież wiesz że nie moge mieszkać pod jednym dachem z dwoma nowo poznanymi chłopakami bo moze im się stać krzywda.-powiedziała Alex i dalej rozmawiała z rodzicami a mnie zaatakował ktoś od tyłu. To był Zayn?
-To nie ładnie tak podsłuchiwać...-powiedział, a ja spaliłam buraka. Chyba to widział bo się uśmiechnął pod nosem.
-To nie ładnie skradać się za kogoś plecami.-wiem to trochę dziwnie zabrzmiało ale już taka jestem. Co ja na to poradzę? Zmienię się? NIE nigdy.
-Cyli już wiecie że mieszkamy z wami?-zapytał się mnie i lekko usmiechnął.
-Tak wiemy. Ale co co ci do tego? Alex i tak wam nie odpuści-rozmowa ciągnęła się na jej temat i ciągnęła, a ja nie zauważyłam kiedy Alex stanęła za mną
-O! Hej widzę że plotkujecie na mój temat. Może razem tak poplotkujemy co? No własnie tak myślałam-powiedziała i poszła do swojego pokoju, mając wyjebane na nasze przeprosiny. Których i tak by się nie doczekała bo nie mogliśmy wydusić z siebie ani jednego słowa. Poszłam za nią szybko , ale zdążyła zamknąć drzwi. Pukałam, krzyczałam ale nic z tego. W końcu odpuściłam.

Pokój Alex. Z jej perspektywy.

Siedziałam na łóżku i łkałam. Słyszałam jak moja przyjaciółka się dobija, ale jej nie otworzyłam. Po krótkiej przerwie znowu zaczął się ktoś dobijać do drzwi, tym razem nie krzyczał. Pomyślałam ze to może być ktoś inny i...otworzyłam.
W drzwiach stał Niall. Wpuściłam go bo byłam ciekawa co mi powie. Ale i tak musiałam wtrącić swoja dwa słowa
-Czego chcesz?-zapytałam z lodowatym spojrzeniem-kto cię do mnie przysłał?-dziwnie to zabrzmiało. W mojej głowie brzmi o wiele lepiej.
-Przysyła nie Oli-wydusił z siebie ale ja się nie odzywałam-chciała żebym ci wszystko wytłumaczył.-powiedział a ja się uśmiechnęłam pod nosem. Sama nie wiem czemu. Ten farbowany blondyn działa na mnie inaczej. Tak magicznie. Chyba to zobaczył bo też się uśmiechnął. I zaczął całą historię.

***
-Czyli ona was uprzedzała przede mną?-zapytałam się
-Tak-powiedział
-A możesz ją tutaj zawołać? Bardzo proszę.-blondyn pokiwał na znak głową i poszedł po moją przyjaciółkę.Po chwili przyszła Oli. Weszła , usiadła na łóżku i widać było ze jest zmieszana tutejszą sytuacja.Zaczęłam mówić pierwsza.
-Sorry że tak......-nie zdążyłam powiedzieć bo Oli mi przerwała
-Nie! To ja przepraszam. Nie powinnam nikomu mówić o twoim charakterze i punkcie obronnym.-powiedziała a mi zrobiło się jej żal.
-Spoko już nie mam ci tego za złe. W końcu i tak by się dowiedzieli.-Palnęłam to co mi ślina na język przyniosła, i poszłam do łazienki. Wiem to głupie. Dziewczyna rozmawia ze swoją przyjaciółką i idzie do łazienki by uniknąć dalszej konwersacji. Ale ja już taka jestem i nikt tego nie zmieni.

***

Jest 20. Wybieram się na spacer z Oli i chłopakami. Wiem że ich nie znamy. Ale zaproponowali to się zgodziłyśmy. Ubrałam się w to, a Oli w to. Na sportowo. Chłopacy czekali na nas na dole.I się uśmiechnęli jak nas zobaczyli.
-Ślicznie wyglądacie-powiedział Zayn
-Daruj sobie-odpyskowałam a Niall i Oli zaczęli się śmiać.

10 min. później. Z perspektywy Alex

Szliśmy w milczeniu pustymi ulicami Londynu. W końcu zapytałam się Niall'a 
-Gdzie my tak w ogóle idziemy?
-W nasze ulubione miejsce-powiedział i przez kolejne 10 minut milczał-o jesteśmy-wydukał z siebie a mnie zamurowało. Nie wiem jak tam Oli bo ona szła z Zayn'em przed nami.
-Pięknie tu-powiedziałam i zanim się spostrzegłam usiedliśmy na ławkach przy ślicznej Fontannie (nie mogę znaleźć takiej jaką bym chciała ale ta też chyba może być). Zasłabłam z wrażenie i przytuliłam się do Niall'a. Mu to się chyba spodobało bo obiął mnie i tak siedzieliśmy razem. W końcu wybiła 21. Wstaliśmy z ławek i szliśmy powoli do willi mojego ojca.

W domu.

-O! Nareszcie jesteście-krzyknęła moja mama-zapraszam do stołu. Kolacja gotowa
-OK!-krzyknęliśmy chórem



__________________________________________________________________

I jak? podoba się? Wiem że ktoś to czyta. Ale proszę o zostawianie komentarzy. Bez tego nie będe pisać rozdziałów. Wiem że nie mam talentu, ale musze coś ze sobą zrobić.♥♥♥♥♥


3 komentarze: